Sarius x Lipa x Kobik x c- Pandemia

Pandemia – Sarius x Lipa x Kobik x Gedz Lyrics, Letra:
Zwrotka 1: Kobik
B.O.R to skład najlepszy jaki mógł się trafić tej grze
A ludzie są z nami bo nikt tu się nie pcha na afisz
Wiesz że myślę o tym co piszę zawsze
Choć inaczej możesz na to patrzeć, nie ważne
Traktujemy to poważnie w czasach
Gdzie większość ma tylko zajawkę
Tuż przed trzydziestką za majkiem ja dziecko się czuje
Nie mija mi to w ogóle, w zalewie pytań
O to jak se radzę? Ja mówię weź kojarz mnie z biurem
Muzyka z potrzeby serca, nie siana
Gajer odpada, to rap od nas dla was
Razem robimy hałas

Refren: Gedz
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
B.O.R. wjeżdża na wszystkie osiedla
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
Rośniemy w siłę, nie możemy przestać
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
Nie pytaj po ludziach czy ktoś na to lek ma
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
Tu miłość do rapu mocniejsza niż kevlar
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia

Zwrotka 2: Lipa
Struty tą chemią
Borykam się by unikać tych ludzi co chcą krzywdy na pewno
Weź nie odpalaj programów, zaraza się biję więc hamuj
Szkiełko w przekazie ma reklamy banków i choroby stawów
Wszystko jest sztuczne nie rozróżniasz światów
Nie poznajesz atutów, dostrzegasz tu tylko ból
Kręta ścieżka, na niej bezwład, jedna wersja dla mnie tylko klub
Otworzy się w nas najgorsza z chorób, gdy nie kumasz wcale
Najlepszy probiotyk, gdy nie łykasz ścierwa, nie bądź pelikanem
BOR to tabletka, dawkuj pod zestaw
Nie musisz hamować się wcale
BOR to tabletka, dawkuj pod zestaw
Nie musisz hamować się wcale

Refren: Gedz
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
B.O.R. wjeżdża na wszystkie osiedla
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
Rośniemy w siłę, nie możemy przestać
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
Nie pytaj po ludziach czy ktoś na to lek ma
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia
Tu miłość do rapu mocniejsza niż kevlar
Pandemia, Pandemia, Pandemia, Pandemia

Zwrotka 3: Sarius
Wasze strzały to strzały, moje to watra
Męcie strzałki wasze wy-trzy-ma-łem po-tej bę-dziesz mar-twy
Sło-wa nio-są praw-dy głu-che na te szma-ty
Po-sta-cie w kap-tu-rach nie ży-ją jak tamci
Na melinach ta mieszanka działa jak najgorsza chemia
Słabe style może zabrać jak ambicje pierwsza kreska
Ledwo widzę, ledwo żyję, ale nigdy bardziej nie czułem
Że zaraza nie może przestać
Nasze Nieba Nie Mają Limitów
W naszych sercach jest już mało miejsca
Nasze Nieba Nie Mają Limitów
W naszych sercach jest już mało miejsca
Letra lyrics lyric letras versuri musiek lirieke tekstet paroles

%d blogueiros gostam disto: