Slovian – Among Us

Among Us – Slovian Lyrics Letra:
TEKST:
Sory że dopiero teraz, ale gdzieś z tyłu głowy siedział on,
tu już nie pomoże lekarz, bo we mnie się rozpanoszył Impostor.
Mówił że lepiej narzekać, niż się wziąć do działania,
po co się starać, gdyby sława była dana, to by przyszła sama.
Wtedy wydawało mi się to nawet logiczne,
po co mam staczać te bitwę, łączenie kabli wygląda co najmniej komicznie.
I tak gadał i gadał, wciąż za mną chodził i chodził,
między mną a celem stawał, mówiąc że tak się nie godzi.

A ja… chyba polubiłem to nic nie robienie, ciągłe udawanie,
że jutro nagranie, choć tak się nie stanie, i ślepo mówiłem że spełnię zadanie.
A on zawsze gdzieś po wentach się szwędał,
w cieniu ukryty jak bestia, w dwóch naraz jakby był miejscach.
Wszyscy kazali mu przestać, ale się dobrze ukrywał,
między moimi ambicjami, które ciągle zbywał.

Radość, spokój, pozytywy,
pusty pokój, nic na niby.
Złość i smutek, agresywny,
akcja, skutek, jawa, zwidy.
Kropki, kreski, proste słowa,
wieczne męki, monotonia.
Małych ludków pełna głowa,
mamy tutaj Impostora.

Czerwony, niebieski, zielony, różowy, czy pomarańczowy.
Czarny i biały, żółty, fioletowy, błękitny, limonka, a może brązowy?

Dobra, trochę dorosłem,
parę rzeczy rozumiałem inaczej, ale w końcu byłem mentalnym chłopcem.
Takim co chodzi wesoło po statku, po bazie czy co on tam trzyma we łbie,
robi zadanka bo chce żyć w dostatku, a dla tych oszustów to niebo w gębie.

Me wspominki martwe, mam w rękawie kartę,
przesuwam za pierwszym, no bo idę z fartem.
Daje ręką gesty, wiem ile co warte,
chociaż wkoło Meksyk, to wciąż trzymam gardę.
Mam dowody twarde, zaczynam debatę,
wszystkie martwe szanse, spisane na stratę.
Tych złych opcje marne, skazani za zdradę,
to spektakularne, zniszczyć socjopatę.

Impostorzy są w odwrocie, ej,
dryfują w kosmicznym mrozie, ej.
Ambicje na wiecznym głodzie, ej.
znowu czuję się jak ryba w wodzie, ej ej.

Radość, spokój, pozytywy,
pusty pokój, nic na niby.
Złość i smutek, agresywny,
akcja, skutek, jawa, zwidy.
Kropki, kreski, proste słowa,
wieczne męki, monotonia.
Małych ludków pełna głowa,
mamy tutaj Impostora.

Zrobiłem sobie przerwę, aby wyrzucić śmieci,
dziś patrzę na kamery, i wiem już jak to leci.
Proste jak Tom i Jerry, dorośli kontra dzieci,
gdy los się słodko szczerzy, uważaj na swe plecy.
SRS.

%d blogueiros gostam disto: