w szafie – Hubert. Lyrics
Okej, okej, hej, hej
Okej, okej, hej, hej
Okej, okej, hej, hej
Hej, hej, hej, hej
Postawiłem se studio na ośce
Jak za coś się biorę to robię to konkret
Chcieli mój ryj na billboardzie
Chcieli w TV, chcieli na froncie
Mogę rozbujać twoją wioskę
Śpiewać piosenki do tłumów jak Coldplay
Struny głosowe pozdzierane all day
Patrzą na imię i mówią, że noname
Pogasiłem światła, spakowałem szarą hoodie
Życie na walizach, nigdy mi się to nie znudzi
Tydzień, może miesiąc, szczerze niе ma co się łudzić
Życie na torbach, nie wiem, kiеdy będę mógł wrócić
Czy narzekam? Ain't no way
Brązowy cukier teraz sypię trochę mniej
Kiedyś mówiłem, że zagramy w NBA
Kilka marzeń poszło z dymem
Dobrze, że się ustawiłem zanim wypuścili GTA VI
Z tego nieba lowkey ciężko już zejść
Trawersem się poruszam, nowych dźwięków w uszach
na moich butach, opuszczam prawy brzeg
A jak już tutaj wrócę, to zrobię posiadówę
Zawsze oddany sztuce, lekko przegiąłem strunę
W kapturze po robocie chowam się gdzieś w tym tłumie
Kiedyś bilet w jedną stronę, dzisiaj tam gdzie wchodzę biletu nie potrzebuję
Zamknąłem się w tej szafie, pół roku, może dłużej
Nie widać nas na mapie, z pięć osób ma mój numer
Czegoś nie spakowałem, to się okażę później
Jestem gdzieś na autostradzie, nie wiem, kiedy znowu wrócę
Zamknąłem się w tej szafie, pół roku, może dłużej
Nie widać nas na mapie, z pięć osób ma mój numer
Czegoś nie spakowałem, to się okażę później
Jestem gdzieś na autostradzie, nie wiem, kiedy znowu…
Hej, hej
Nie wiem, nie wiem kiedy znowu wrócę
Nie wiem kiedy znowu wrócę
Nie wiem kiedy…, nie wiem kiedy…
Nie wiem, nie wiem kiedy znowu wrócę
Nie wiem kiedy znowu wrócę
Nie wiem kiedy…, nie wiem kiedy…
Nie wiem kiedy…, nie wiem kiedy…
Nie wiem kiedy…, nie wiem kiedy…
Nie wiem kiedy…, nie wiem kiedy…
Okej
Zjadę na chawir, opadną liście (Zara opadną liście)
Będę dorosły, zadbam o firmę (Muszę zadbać o firmę)
Ładnie podlałem, to tera niech kwitnie (Niech sobie kwitnie)
Piętnaście koła głów na półwyspie, co tam się stało przemilczę
Brakuję mi gardła, śniadanie, obiad, kolacja
Na obrzeżach miasta wszystko tutaj bangla
Pusta autostrada, jeśli żyję w filmie to jest pierdolony IMAX
Muszę spadać, muszę zwijać, muszę lecieć, muszę… oh
I chociaż zawsze chciałem dopowiedzieć kilka słów
Kilka stów będę w plecy jak na stację wyślę gońca
Poszedłem spać rano, wstaję o zachodzie słońca
Ukochałem mamę na pożegnanie
Dachy moich bloków mogą się jedynie przyśnić
Namawiałem braci na pojednanie
Musimy pamiętać kim jesteśmy przed tym wszystkim
Ukochałem mamę na pożegnanie
Dachy moich bloków mogą się jedynie przyśnić
Namawiałem braci na pojednanie
Musimy pamiętać kim jesteśmy przed tym wszystkim
Się porobiło
Się porobiło
Się porobiło
Się porobiło
Do álbum sie porobiło… — w szafie de Hubert. Compositor: Hubert. Lançamento: July 3, 2026













