Kuszyn – Most Wanted Lyrics

Most Wanted – Kuszyn Lyrics

Wchodzę po swoje, nie pytam, kto pierwszy, bo dawno ich minął mój radar

Każdy ich rekord to tylko dekoracja, ja robię z nich element tła

Mam w sobie pierdolony głód, co pożera podium, nie potrzebuję waszego wsparcia

To nie kurwa wyścigi — to egzekucja, a ja zamykam ten temat od startu

Mam tyle linijek, że mógłbym z nich zbudować wieżowiec i obserwowac z niego scene

Oni się wspinają po trendach, ja stawiam fundament pod legendę

Technika tnie jak katana po taktach, zostawia po bitach zgliszcza

Kiedy wchodzę do gry, konkurencja zamienia się nagle jak i statystyka

Mam zimną kalkulację, gorące ambicje i zimny jak lód charakter

Wyprzedzam ich myślą, zanim postawią stopę na własnym starciе

Nie szukam poklasku, bo brawa są echem sukcеsu, nie celem

A oni chcą błyszczeć w sieci — ja wolę zostawić swój podpis na scenie

Każdy mój wers ma podwójne dno, potrójne rymy i czwarty wymiar, Ty liczysz wyświetlenia (japierdole), ja liczę tych, co odpadli po pierwszych liniach

Mam w DNA dominację, nie pychę — po prostu wyniki

Bo kiedy kurwa otwieram mikrofon, zamykają się wszystkim

Przeciwnikom wyniki

Most wanted — celownik na plecach, bo wiedzą, że jestem za mocny

Nie gonię za modą, to moda od dawna próbuje dogonić mój pościg. Korona nie spada z nieba, sam kułem ją wers po wersie

Jeżeli chcą wojny na rap — niech wchodzą, zamykam ich w pierwszej (serii)

Most wanted — celownik na plecach, bo wiedzą, że jestem za mocny

Nie gonię za modą, to moda od dawna próbuje dogonić mój pościg. Korona nie spada z nieba, sam kułem ją wers po wersie

Jeżeli chcą wojny na rap — niech wchodzą, zamykam ich w pierwszej (serii)

Wchodzę z precyzją, co kroi ten bit jak laser przecinający stal, Każdy mój akcent to cios, po którym zostaje wyłącznie pył i kurz sal. Oni chcą błyszczeć jak flesze, ja wolę być słońcem nad ich horyzontem, Wyprzedzam ich o kilka okrążeń, zanim usłyszą sygnał na start

Mam kodeks zwycięzców wpisany pod skórę, nie uczę się tego z porad, Ty robisz karierę na chwilę, ja piszę rozdziały, co zostaną na lata. Każdy mój wers ma ciężar betonu, każdy wers wbija jak kotwica, Nie pytaj, czy wrócę na szczyt — ja nawet stamtąd nie schodzę na chwilę

Mam zimną krew, kiedy reszta się pali od presji i pustych jebanych oczekiwań, Nie gram pod algorytm, to algorytm próbuje nadążyć za tym, co nagrywam

Każdy z was mówi o wojnie, lecz milknie, gdy trzeba wejść do okopu

Ja z mikrofonu zrobiłem karabin, a wersy trafiają bez pudła do celu

Podwójne, potrójne, wewnętrzne układy — to nie przypadek, to warsztat

Oni chcą dostać koronę za lajki, ja kuję ją latami od zera

Nie jestem chwilą, co mija po sezonie, jestem rozdziałem w historii

Dlatego, gdy słyszysz mój pseudonim, konkurencja automatycznie zwalnia

Most wanted — celownik na plecach, bo wiedzą, że jestem za mocny

Nie gonię za modą, to moda od dawna próbuje dogonić mój pościg. Korona nie spada z nieba, sam kułem ją wers po wersie

Jeżeli chcą wojny na rap — niech wchodzą, zamykam ich w pierwszej (serii)

Most wanted — celownik na plecach, bo wiedzą, że jestem za mocny

Nie gonię za modą, to moda od dawna próbuje dogonić mój pościg. Korona nie spada z nieba, sam kułem ją wers po wersie

Jeżeli chcą wojny na rap — niech wchodzą, zamykam ich w pierwszej (serii)

Nie mam hamulców, gdy bit się rozpędza, zamieniam go w własne terytorium

Każdy mój ruch jest policzony jak partia szachów przed końcem rozgrywki

Patrzę z góry na stawkę, bo dawno przestałem się ścigać z peletonem

Nie jestem częścią wyścigu — to wy próbujecie dobiec do mojego poziomu

Mam tyle przekmin zamkniętych w sylabach, że wersy wymagają powtórek

Za drugim odsłuchem znajdujesz znaczenia, za trzecim kolejne ukryte

Nie robię numerów na jeden weekend, lecz katalog ponad sezon

Gdy gasną reflektory, zostaje muzyka — i wygrywam właśnie dlatego

Król bez korony? Nie — korona jest w głowie, zanim pojawi się na zdjęciach

Nie szukam aprobaty u tłumu, bo tłum zdanie co miesiąc zmienia

Ja stawiam na klasę i kunszt, nie modne schematy z internetu

Bo moda przemija, a technika zostaje jak podpis wykuty w kamieniu

Nie muszę nikogo obrażać, by udowodnić, że jestem poziom wyżej

Wystarczy szesnaście wersów i nagle na scenie robi się ciszej

To nie przypadek, że znowu jestem tam, gdzie większość nie może dosięgnąć

Bo nie celuję w podium… Ja celuję w miejsce, którego nikt jeszcze nie zdążył osiągnąć

Most wanted — celownik na plecach, bo wiedzą, że jestem za mocny

Nie gonię za modą, to moda od dawna próbuje dogonić mój pościg. Korona nie spada z nieba, sam kułem ją wers po wersie

Jeżeli chcą wojny na rap — niech wchodzą, zamykam ich w pierwszej (serii)

Most wanted — celownik na plecach, bo wiedzą, że jestem za mocny

Nie gonię za modą, to moda od dawna próbuje dogonić mój pościg. Korona nie spada z nieba, sam kułem ją wers po wersie

Jeżeli chcą wojny na rap — niech wchodzą, zamykam ich w pierwszej (serii)

Most Wanted, de Kuszyn, do álbum Najlepsi W Polsce (lançado em 10 de julho de 2026): rap agressivo e ambição lírica.

Advertisement